„Big Little Truths”
Autorka: Liane Moriarty
Gatunek: literatura obyczajowa, domestic thriller, tajemnica, dramat rodzinny
Wydawnictwo oryginalne: Crown
Liczba stron: 464
Dla kogo: dla czytelników, którzy lubili Wielkie kłamstewka i chcą wrócić do Madeline, Celeste, Jane, Bonnie i Renaty — tym razem jako matek nastolatków, z nowymi sekretami, problemami i znacznie mniej niewinnym szkolnym światem. (Kirkus Reviews)
Ocena: 8/10
Mini-recenzja
Dziesięć lat po wydarzeniach z Big Little Lies wracamy do Pirriwee. Dzieci są już nastolatkami, ich matki mają nowe problemy, a stare traumy wcale nie zniknęły. Moriarty bardzo szybko przypomina, że w tej społeczności pod ładną fasadą zawsze coś gnije. Tym razem zapalnikiem jest makabryczna przesyłka: do szkoły trafia odcięty palec. (Kirkus Reviews)
To jednak nie jest książka zbudowana wyłącznie wokół pytania „czyj to palec?”. Moriarty robi to, co wychodzi jej najlepiej: używa kryminalnej zagadki jako pretekstu do pokazania rodzin, małżeństw, przyjaźni i małych społeczności, w których każdy coś wie, każdy coś przemilcza i prawie każdy ma własną wersję prawdy.
Największą zaletą jest powrót bohaterek. Madeline, Celeste, Jane, Bonnie i Renata nie są kopiami siebie sprzed dekady. Są starsze, bardziej zmęczone i funkcjonują w zupełnie innym układzie rodzinnym. Ich dzieci przestały być małymi figurami w konflikcie dorosłych i same zaczynają tworzyć problemy, sekrety i sojusze. To daje książce świeżość, zamiast prostego odgrzewania sukcesu pierwszej części. (Kirkus Reviews)
Bardzo dobrze działa Madeline. Jej pięćdziesiąte urodziny, niepokój o zdrowie i dziwne zachowanie Eda sprawiają, że humor miesza się z bardzo dorosłym lękiem: co jeśli życie, które wydawało się już poukładane, zaczyna się ponownie rozjeżdżać? Celeste z kolei nadal żyje z konsekwencjami śmierci Perry’ego i z faktem, że jej synowie wiedzą coraz więcej o swoim ojcu. (Kirkus Reviews)
Nową ważną postacią jest nauczycielka historii Melody Montclair. Charyzmatyczna, błyskotliwa, lubiana przez uczniów i matki. Wokół niej stopniowo buduje się jedna z ciekawszych warstw książki: jak łatwo utożsamiamy urok, kompetencję i sympatię z bezpieczeństwem.
I właśnie tutaj Big Little Truths robi się najbardziej niepokojące. Moriarty nie potrzebuje klasycznego czarnego charakteru w ciemnym zaułku. Znacznie bardziej interesuje ją ktoś, kto potrafi zdobyć zaufanie całej społeczności.
Książka świetnie wykorzystuje też fragmenty rozmów, szkolnych sesji wsparcia i powracające sceny z tzw. D-Day. Dzięki temu czytelnik dostaje strzępy informacji i musi sam układać obraz sytuacji. Konstrukcja przypomina pierwszy tom, ale nie jest jego mechaniczną kopią. (Kirkus Reviews)
Nie wszystko działa idealnie. Bohaterów jest bardzo dużo, a bez znajomości Big Little Lies początek może być męczący. Moriarty zapewnia, że książkę można czytać samodzielnie, ale w praktyce znajomość wcześniejszych relacji zdecydowanie pomaga. (Kirkus Reviews)
Drugi problem to nadmiar wątków. Odcięty palec, nastolatki, rodzinne sekrety, małżeństwa, zdrowie, szkolna społeczność, nowa nauczycielka i przeszłość bohaterów — momentami robi się tego po prostu za dużo. Powieść nadal jest bardzo sprawnie napisana, ale nie każda nitka ma równie mocne zakończenie.
Mimo to Moriarty przypomina, dlaczego tak dobrze pisze o małych społecznościach. Jej największą bronią nie jest zagadka kryminalna, tylko dialogi, obserwacja ludzi i umiejętność pokazania, jak szybko troska, ciekawość i plotka zaczynają się ze sobą mieszać.
Plusy
✓ bardzo udany powrót do świata Big Little Lies
✓ bohaterki rzeczywiście się zmieniły
✓ dobrze napisane nastolatki
✓ dużo humoru mimo cięższych tematów
✓ świetne dialogi
✓ mocna obserwacja relacji rodzinnych
✓ ciekawie poprowadzona nowa tajemnica
✓ dobrze wykorzystany motyw charyzmatycznego nauczyciela
✓ napięcie budowane bardziej psychologicznie niż sensacyjnie
✓ można czytać jako samodzielną historię, choć znajomość pierwszego tomu pomaga
Minusy
− bardzo duża liczba bohaterów
− momentami za dużo równoległych wątków
− osoby nieznające Big Little Lies mogą długo porządkować relacje
− zagadka kryminalna nie zawsze jest najciekawszym elementem powieści
− część pobocznych historii mogłaby być krótsza
− książka momentami za bardzo polega na sentymencie do znanych postaci
Czy warto przeczytać?
Tak.
Dla fanów Wielkich kłamstewek właściwie obowiązkowo. Moriarty nie napisała sequelu tylko dlatego, że poprzednia książka była sukcesem. Dała bohaterkom dziesięć lat życia, zmieniła ich problemy i przeniosła ciężar części konfliktów na kolejne pokolenie.
Jeśli nie znasz pierwszej części, nadal da się wejść w tę historię, ale zdecydowanie więcej z niej wyciągniesz po wcześniejszym spotkaniu z mieszkańcami Pirriwee.
Ocena końcowa: 8/10
Bez lukru: Big Little Truths udowadnia, że największe kłamstwa nie zawsze polegają na ukrywaniu zbrodni. Czasem wystarczy, że cała społeczność bardzo chce wierzyć, iż sympatyczna, inteligentna i pomocna osoba musi być również bezpieczna.

Komentarze
Prześlij komentarz